wtorek, 11 października 2011

Rozdania!

Dziewczyny rozdają kosmetyki!!!
Rozdanie na blogu http://vexgirl.blogspot.com/2011/10/rozdanie-z-kosmetykami-tbs-w-roli.html
Nagrodą będą 2 kosmetyki, które powędrują do 2 różnych osób.
Pierwszym kosmetykiem jest nowy płynny podkład z serii Extra Virgin Minerals w odcieniu 308.
Natomiast drugim kosmetykiem jest nowy sypki podkład z serii Extra Virgin Minerals SPF 25 w odcieniu 308 beige rose.

Rozdanie również na blogu http://to-be-inspiration.blogspot.com/2011/10/jesienne-rozdanie-forma-przeprosin.html
* aromatyczny olejek mandarynkowy do kąpieli marionSPA
* szampon z odżywką z kokosem i migdałem Joanna Naturia
* puder kompaktowy ccuk
* pękający lakier do paznokci Lovely
* lakier do paznokci express growth wibo
* kredka do oczu essence
* pędzelek do makijażu ust

Zapraszam również na rozdanie na blog http://womanland.blogspot.com/2011/09/r-o-z-d-n-i-e.html

Mnóstwo świetnych nagród do wygrania!

Kolejne rozdanie na http://moje-kosmetyki-byn.blogspot.com/2011/10/moje-rozdanie-numer-2.html

I jeszcze jedno :) Rozdanie na blogu http://zakupowebestie.blogspot.com/2011/10/pazdziernikowe-rozdanie.html


A może któraś z Was skusi się na to rozdanie http://onlysweetpink.blogspot.com/2011/09/rozdanie-body-shop.html#more




Kuszące :) Mam nadzieję, ze chociaż raz uda mi się któreś rozdanie wygrać ;)

Babydream fur Mama, Emulsja dla kobiet w ciąży

Jako, że skończyłam już jedno opakowanie tej emulsji chciałabym napisać Wam o niej co nie co :)



Producent pisze:
Pomaga zapobiegać rozstępom. Emulsja zawiera olejek migdałowy, olej słonecznikowy, witaminę E i wyciąg z alg morskich oraz kompleks ujędrniających substancji czynnych, nie zawiera olejów mineralnych i silikonowych, barwników i konserwantów. Produkt przetestowany dermatologicznie.
Sposób zastosowania: emulsje wcierać od pierwszego miesiąca ciąży w skórę brzucha, piersi, ud i pośladków. Używać 2 - 3 razy dziennie, do trzech miesięcy po porodzie.

Skład: Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Heliantus Annuus (Sunflower) Seed Oil/Unsaponifiables, Sorbitol, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Dicaprylyl Ether, Myristyl Alcohol, Perfum, Tocopheryl Acetate, Lanolin, Chlorella Vulgaris Extract, Potassium Palmitoyl Hydrolyzed Wheat Protein, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Glyceryl Caprylate, Xanthan Gum, Polyglyceryl-10 Lauryte, Polyglyceryl-2 Lauryte, Glyceryl Caprate, Tocopherol, Sodium Hydroxide.

Kupiłam go, bo szukałam czegoś co pomoże mi w pielęgnacji ciążowego brzuszka. Nie chciałam wydawać fortuny, bo w pierwszej ciąży używałam dość drogiego kremu z Pharmaceris, a rozstępy i tak się pojawiły... w ostatnich tygodniach, ale jednak... widocznie jak mają się pojawić to się pojawią ;) a przecież i tak w tym wszystkim chodzi głównie o masaż! Poczytałam opinie na wizażu o tej emulsji i postanowiłam dać jej szansę. Ma wygodną butelkę, produkt wyciska się z niej bez problemu. Konsystencja idealna, nie za lejąca, nie za gęsta. Wymaga rzeczywiście masażu, gdyż po nałożeniu na skórę robi się taka biała powłoka, którą trzeba wsmarować, więc chcąc nie chcąc nie ma mowy o byle jakim pomizianiu się tylko tym produktem, trzeba wsmarować, zrobić masaż:) Według mnie to plus, bo nie odwalamy fuszerki tylko musimy się przyłożyć do zadbania o skórę :) Nawilża bardzo dobrze. Ja używam go na brzuch i biust, 2 razy dziennie i skóra jest bardzo dobrze nawilżona. Jak wstaję rano nadal czuję, że jest mięciutka i gładka. Nie przypominam sobie, abym miała lepiej działający balsam do ciała. Kosztuje niewiele, nie pamiętam dokładnie, ale między 12 a 16zł a jest naprawdę wydajny.
Jedynym minusem może być zapach. Jest dość słodki, słyszałam określenia, że mdły, nachalny. Kosmetyki Babydream mają to do siebie, że mają charakterystyczne, słodkie zapachy. Mnie akurat ten zapach specjalnie nie przeszkadza, ale w ciąży różnie reaguje się na zapachy, więc niektóre dziewczyny może on irytować.
Ja póki co jestem zadowolona z tej emulsji i nie planuję zamieniać jej na inny kosmetyk. Nowe rozstępy się na razie nie pojawiły i mam nadzieję, że tak zostanie :)

poniedziałek, 10 października 2011

Rozdanie u Cammie :)

Jeśli jest jeszcze ktoś kto tego nie wie to uprzejmie informuję, że Cammie zrobiła na swoim blogu rozdanie :) Zapraszam http://no-to-pieknie.blogspot.com/2011/10/pomozecie.html

sobota, 8 października 2011

Połóweczka! :)

Dziś mija nam 20tygodni :) Połowa ciąży... teraz już będzie z górki ;) W poniedziałek wybieramy się na USG połówkowe i mam nadzieję dowiemy się z większą pewnością kto tam w brzuszku siedzi :)

infant

piątek, 7 października 2011

Gradientowe, cieniowane pazurki :)

Oglądałam sobie na blogach zdobienia pazurkowe i bardzo podobały mi się takie cieniowane paznokcie :) Zastanawiałam się w jaki sposób można je zrobić. Poszperałam i znalazłam instrukcję :) Jak tylko miałam chwilkę czasu (o którą przy łobuzującej, pełnej energii 3latce trudno) postanowiłam spróbować. No i coś tam mi z tego wyszło :) Zdjęcie jest wysłane z telefonu, (bo mój aparat zdechł niestety...) więc za wiele na nim nie widać, ale dobre i to. To mój pierwszy raz, więc szału nie ma, a podobno trening czyni mistrza ;)

Tadaaaaaaaaam :)

Lakiery, których użyłam to
żółty - miss selene nr 12
pomarańczowo-różowy - Vipera nr 820
różowo-czerwony - wibo (lakier różany nr 4?)

Au naturel czy Oh so special? a może Sunset?

Moja kochana Siostra planuje kupić mi na urodziny paletkę Sleeka. Mam się tylko zastanowić którą :) No i teraz już sama nie wiem! Uwielbiam matowe cienie i głównie takimi się maluje. Na co dzień najczęściej brązami i beżami, dlatego wzdychałam do Au naturel... ale jak tak przyglądam to Oh so special też ma śliczne kolorki... i Sunset... z tym, że już raczej perłowe... no i nie wiem którą wybrać, jak z jakością tych konkretnych paletek itd. Mam paletkę Manly 120 cieni, więc kolorowe cienie, matowe i perłowe mam i również używam... więc Sunset chyba chyba odpadnie... Ale nadal zostają dwie... no i bądź tu mądry człowieku :(


Au naturel

Oh so special
Sunset

Pomóżcie! Którą wybrać??

piątek, 26 sierpnia 2011

Różany lakier wibo

Hej!!!!
Wiem.. dawno mnie nie było... ale zepsuł mi się aparat i jakoś tak czasu nie było.... ale postaram się poprawić. Mam już kilka pomysłów. Najbardziej bym chciała zrobić notkę o moich pomadkach cielistych, ale do tego muszę mieć sprawny sprzęt, aby pokazać Wam dobrze kolorki :)
Ale nie o tym miałam pisać! Do rzeczy... byłam dziś w rossmannie i kupiłam lakier różany :) wahałam się między tym jasnym różem (to chyba nr8?) a takim intensywnym różem wpadającym w czerwień (nr4?). Nie jestem fanką ciemnych i intensywnych różowych lakierów, ale ten kolor naprawdę ciekawy... Moja Córka wybrała mi ten drugi, ale po ten jasny róż też na pewno wrócę ;)
Oczywiście w domu od razu pomalowałam pazury nowym nabytkiem i co? Zachwyt! Ma mały pędzelek, idealną konsystencję i świetnie kryje. Pomalowałam 2 warstwami i jest idealnie :) 2 warstwy lepiej wydobywają piękny, intensywny kolor, aż razi po oczach. A zapach... boski! Pachnie jak pączkowe nadzienie o smaku dzikiej róży! Zapach jest nieziemski... i cały czas się trzyma, a to już kilka godzin. Zobaczymy jak długo będzie się trzymał... Dziewczyny na blogach twierdziły, że długo - sprawdzimy :) W każdym razie jestem baaaardzo zadowolona, to świetnie wydane 6,49zł :D

Mam ten kolor





zdjęcie pożyczone z http://manipulatorka.pinger.pl/a/2011/7/7/